- Destiny April King zostaje skazana na 2 lata pozbawienia wolności. Zamykam rozprawę. - ogłosił wyrok sąd i zastukał drewnianym młotkiem.
Destiny prychnęła. 2 lata. Siedziała w poprawczaku trzy i dała radę. Mimo, że w tamtym więzieniu dla nieletnich byli dzieci, którzy się bali wyjść, ze swoich pokoji, a w tym więzieniu będą dorośli, nie bała się. Policjant podbiegł szybko do niej i zakuł jej ręce w kajdanki wyprowadzając z sali.
- King... King... King... - zacmokał dobrze znany jej policjant. - Myślałem, że tym razem się nie złapiesz.
- Przestań pieprzyć Clark. Otoczyli mnie ze wszystkich stron. Dobrze wiesz, że to była pułapka. - splunęła dziewczyna.
- Wiem i o wszystkim wiedziałem. W końcu to ja to zaplanowałem. - przekrzywił głowę w bok patrząc jak twarz dziewczyny czerwieni się ze złości.
- Kiedy wyjdę z tego gówna, ty i twoja rodzina będziecie pierwszymi których zabije. - warknęła.
- Żebyś się nie przeliczyła. - syknął James. - Przebierz się w to. - powiedział wręczając jej pomarańczowy uniform. Destiny na szczęście mogła mieć swoje czarne martensy. Przynajmniej tyle - pomyślała.
Po przebraniu się w ohydny strój, Clark zaprowadził ją do celi więziennej.
- Twoja współlokatorka powinna zaraz się pojawić. - powiedział i wepchnął ją do celi, a potem ją zamknął na klucz.
Zaczyna się zabawa - uśmiechnęła się złośliwie dziewczyna.
Od autorki: Witam :) Jest to prolog opowiadania mojego autorstwa. Prosiłabym o komentarze ;p. Z góry dziękuję.